Sprawozdania
Weekend przedświąteczny za nami
Weekend minął, jak zazwyczaj, dość intensywnie. Od rana w sobotę Sylwia z ekipą zabrała się za kartki. W zeszłym tygodniu pierniki, w tym kartki (tak na marginesie, nasze kartki wyglądają o wiele lepiej niż wiele ‘profesjonalnych”, które można znaleźć w internecie - tak więc wyrazy uznania dla twórców). Później Fabiola z kolejną ekipą (w dużej mierze podobną do poprzedniej) zaczęła przygotowania do Wigilii. Wigilia okazała się typowo polska, czyli mnóstwo jedzenia. Prezenty były fajne, no i pomysł na nie też:) Cieszy bardzo fakt, że tak wiele spraw jako młodzież możemy zrobić, dlatego też dzięki wszystkim, którzy się zaangażowali. Już niedługo zabierzemy się za rozwożenie kartek i pierników. Czeka nas również gwiazdkowa niespodzianka, a też wyjście do dzieci z Perseusza.
Przy okazji też zachęcam do tego, żebyście szukali sposobów na to, żeby służyć innym. Sposobów może być całe mnóstwo. W jaki sposób całym swoim życiem możesz oddawać chwałę Bogu?
Czytaj całość » Brak komentarzy
O wyjeździe na Ukrainę słów kilka…
TRADYCYJNA UKRAINA
Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tradycjami w kościele? W każdej społeczności zapewne możemy znaleźć dobre jak i złe przykłady tradycji. Jednakże o jednej z tradycji, która jest już od 6 lat w Kościele Chrześcijan Baptystów w Głogowie warto napisać. Również i tego lata (31.07- 13.08) młodzież postanowiła wybrać się na misję na Ukrainę, aczkolwiek ten rok trochę różnił się od pozostałych. Uczestnikami wyprawy nie byli już tylko głogowianie- w naszej załodze znalazła się również grupa z Polkowic, a także małżeństwo z Białegostoku. Ponadto w tym roku prowadziliśmy zajęcia w 3 wioskach (dotychczas zajęcia odbywały się tylko w 2). Jednak cel nadal pozostał niezmienny- NIESIENIE EWANGELII I SŁUŻBA DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI.
Zbiórka była o 10 rano, jednak dopiero po 14 wyjechaliśmy z Głogowa - jak to często bywa, sprawy organizacyjne wzięły górę. Już za Katowicami mieliśmy postój - jeden z samochodów się popsuł. Nie zapowiadało się optymistycznie. Jeszcze nie wyjechaliśmy z kraju, a już coś się psuje, co będzie się działo na ukraińskich drogach?? (Dla niewtajemniczonych jakość dróg polskich do ukraińskich ma się tak jak 10 do 1). Nie było innego wyjścia jak kłaść karimaty i zaglądać pod maskę sprawdzając co naszej maszynie dolega. Duży ukłon trzeba zrobić w stronę naszych mechaników, gdyż tak się postarali, że do końca naszej podróży do celu żaden z samochodów nie odmówił współpracy z nami.
Bardzo miłym akcentem, jak to co roku bywa, była kolacja przygotowana przez zborowników kościoła w Strumoku, który nas gościł. Ponadto, choć przyjechaliśmy około 12 w nocy dość duża grupa ludzi czekała, aby nas powitać. I właśnie w tej wiosce oraz w dwóch innych w pobliżu były prowadzone zajęcia dla dzieci. Dzieciaki zawsze miały co robić, a ponadto staraliśmy się aby zaskakiwać ich nowymi pomysłami. Były tak chętne, że bez problemu nauczyły się polskich piosenek. Dzieci z jednej wioski zaśpiewały je nawet na nabożeństwie. Nie mogło zabraknąć historii biblijnych, oraz zajęć plastycznych, gdzie dzieci mogły spróbować czegoś niekonwencjonalnego np. wyklejać rybkę używając grochu, fasoli i ryżu.
W tym samym czasie, kiedy prowadzone były zajęcia na wioskach, młodzież na obozie nad morzem również miała zorganizowany czas. Odbywały się grupy biblijne prowadzone przez ukraińskich liderów, natomiast nasza polska drużyna była odpowiedzialna za prowadzenie gier i zabaw. Przenoszenie na materacu papieru toaletowego, siatkówka czy piłka wodna - to tylko nieliczne atrakcje, których doświadczyli uczestnicy obozu. Niestety pewnej nocy podczas społeczności zostaliśmy zaatakowani przez zgraję owadów i robali, które już po 15 minutach były wszędzie obsiadając wszystko co tylko możliwe - ławki, namioty, a nawet nas. Dobrze, że owe owady żyją tylko jedną noc, w związku z czym były dla nas niegroźne, aczkolwiek widok tej zgrai jest nie do opisania.
Warto wspomnieć jeszcze o wielkim cudzie który wydarzył się w drodze zarówno na Ukrainę jak i z powrotem. W sumie policja zatrzymywała nas 7 razy, jednak ani razu nie dostaliśmy mandatu. Raz nawet policja goniła nas, gdyż Zbyszek nie zauważył lizaka w ciemności. Na granicy też nie mieliśmy zbyt wielkich problemów. Choć nie czekaliśmy zbyt długo, to kiedy pani celnik zobaczyła nasz bagażnik powiedziała tylko: ”O Boże, to na kanał”. Musieliśmy wszystko wyciągać i pakować z powrotem a robienie tego o 3 nad ranem nie było zajęciem, o którym w danej chwili marzyliśmy.
To właśnie marzenia, które pojawiły się wiele lat temu sprawiły, że te wyjazdy misyjne tak wiele wnoszą. Nie tylko dla nas są one ważne, bardzo wpływają też na stronę ukraińską. Każdego roku możemy widzieć jak młodzi ludzie rozwijają się czy to w służbie, czy w pracy z młodzieżą. Ponadto naprawdę można zaprzyjaźnić się z tymi ludźmi. Pomimo bariery językowej nasze chęci są ponad to, co sprawia, iż z roku na rok możemy zawiązywać nowe lub utrwalać starsze przyjaźnie. Z wyjazdu na wyjazd staramy się być jeszcze lepsi w tym co robimy - między innymi w tym roku byliśmy bardzo dobrze zorganizowani czy to na wioskach czy na plaży. Jednak morze i jedzenie pozostało bez zmian. ;)
Czytaj całość » Jeden komentarz
Budowa płotu
Dziś trwały dalsze prace nad budową płotu. W pracach brało udział dużo Pań:) Pogoda była piękna i czas zleciał naprawdę miło:) W przerwie wypiliśmy sobie pyszną kawkę i herbatkę, a za taras posłużył nam nowo zbudowany chodnik przed wejściem do kościoła:)

